Artykuł · Miłkowskie historie

Sierpień - miesiąc ważny dla Miłkowa

Zanim o sierpniu i jego wyjątkowej roli w rocznym kalendarzu wydarzeń dotyczących Miłkowa, słów kilka nawiązujących do poprzedniego postu poświęconego rodzinie Miłkowianina Michała Lisa. Po wojnie i powrocie z Besarabii Lisowie zamieszkali w Cewkowie. Ich najbliższym sąsiadem był Józek Gancarz. Osoba o nietuzinkowej osobowości. Przed wojną człowiek, ukształtowany przez panią Zofię Dobrowolską. Był wulkanem pozytywnej energii z głową pełną pomysłów. Trauma spowodowana utratą nowo wybudowanego domu, deportacją do Besarabii i powrotem do nowej powojennej rzeczywistości była dla niego zbyt dużym obciążeniem. Śpiewał jeszcze trochę w cewkowskim kościele, ale życie rolnika to było dla niego utrapienie. Przed wojną Józek był wyróżniającym się członkiem zespołu siatkarskiego, podobnie jak jego powojenny sąsiad Michał Lis. Tych kilka zdań dedykuję ludziom młodym. Może pozwoli im to zrozumieć, że pasja niezależnie od aktualnej rzeczywistości wymaga poświęcenia. Młodzi ludzie zaraz po wojnie także swoje pasje sportowe realizowali, tylko, że w zupełnie innych warunkach. Pasjonaci siatkówki rowerami wyjeżdżali do sąsiednich miejscowości by zaraz po zakończeniu podróży wychodzić na ubitą ziemię i zacząć rywalizację. To nie były rowery takie jak dzisiaj z przerzutkami, bajerami poruszającymi się po wyasfaltowanych drogach. Tamci mieli dziurawe brukowe drogi i piaszczyste pobocza. Rowery nierzadko przedwojenne, daleko odbiegały od dzisiejszych wehikułów jak z kosmosu. Nikt nie myślał o obuwiu sportowym. Amatorzy tego sportu podwijali nogawki od spodni do kolan i na bosaka poruszali się po trawie lub piasku. Kto wtedy myślał o koszulkach? Zwykła koszula często była okryciem górnej części ciała. Nikt z tego tytułu nie narzekał. No, chyba ,że żony , matki i narzeczone, bo wielofunkcyjny strój należało wyprać. Nie było jeszcze ani powojennej " Frani '', a o pralkach automatycznych jeszcze nawet te kobiety nie marzyły. Wyobrażacie sobie dwumetrowych dryblasów ze spodniami podwiniętymi do kolan i na bosaka? W przypadku amatorów siatkówki z Cewkowa, ich najbliższym konkurentem była drużyna z Dzikowa. Ci ostatni oprócz Michała Lisa potwornie obawiali się człowieka o nazwisku Perżyło. Był ponad dwumetrowym mocno zbudowanym człowiekiem. Jego zbicia piłki siały popłoch u konkurentów. Do tego nosił pseudonim " Benko ". Jego rodzina w okresie późniejszym przeniosła się na Śląsk. Syn - Piotr Perżyło, to czterokrotny mistrz Polski w pchnięciu kulą. Reprezentował również Polskę na zawodach międzynarodowych. Na tym przykładzie jeszcze raz można utwierdzić się w przekonaniu, że aby coś w sporcie osiągnąć, trzeba kochać to co się lubi i uparcie dążyć do celu, pomimo wielu trudności po drodze.

Sierpień to miesiąc tradycyjnego odpustu. Już wkrótce opublikujemy sporo informacji dla chętnych uczestników tego święta. Dzisiaj przedstawiam dwa zdjęcia. Jedno przedstawiające kaplicę rzymskokatolicką z Miłkowa z roku 1936 i drugie na którym jest przeniesiona do miejscowości Podhorce w okolicach Hrubieszowa. O jej losach jeszcze szerzej napiszemy w kolejnych postach. To pierwsze przedstawia poświęcenie jej podczas odpustu ku czci Matki Boskiej Częstochowskiej.

Dziękuje panu Józefowi Zawitkowskiemu za udostępnienie zdjęcia przedstawiającego nowe usytuowanie i widok dawnej miłkowskiej kaplicy.

Fotografie i skany

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.

Dziękuje panu Józefowi Zawitkowskiemu za udostępnienie zdjęcia przedstawiającego nowe usytuowanie i widok dawnej miłkowskiej kaplicy
Dziękuje panu Józefowi Zawitkowskiemu za udostępnienie zdjęcia przedstawiającego nowe usytuowanie i widok dawnej miłkowskiej kaplicy

Autor: Jan Cieplicki.

Źródło: przekazane archiwum postów z Facebooka.

← Wszystkie artykuły i posty
Dopasuj Otwórz oryginał ↗