Z Kongresówki do Galicji przez Miłków
Dziś już nie istnieją kordony między dwoma zaborami. Ongiś, to konnymi zaprzęgami przejeżdżano by z Obszy do Starego Dzikowa. W dniu wczorajszym, 21 czerwca, w upalną niedzielę konie zastąpiły rowery. Stało się to za sprawą rajdu rowerowego dla amatorów zdobywania tężyzny fizycznej poprzez siłę swych nóg oraz wydolność płuc i serca. Przy okazji piękna Ziemia Dzikowska doświadczona , zwłaszcza podczas ostatniej wojny tragicznymi wydarzeniami, przybliżała gościom z gminy Obsza swe najciekawsze miejsca. Rajd organizowany przez pracowników GOK , pod czujnym okiem sekretarza gminy pana Marka Buczko okazał się wydarzeniem nad wyraz udanym. Najpierw mieszkańcy Dzikowa ujrzeli długi wijący się wąż jednośladów podążających w stronę wsi Ułazów. Po drodze Pierożki - miejsce gdzie śmiertelna kula ugodziła gen. Kustronia. Niemcy w niedalekim Ułazowie pozwolili zbić z desek trumnę i z honorami pożegnać generała. Grupa najczęściej poruszała się asfaltowanymi drogami, a tam gdzie było mniej komfortowo z roli prowadzącej idealnie wywiązała się pani Jola Dorota. Nic dziwnego, bowiem to osoba biegająca półmaratony i taka forma wysiłku dla Niej to żaden problem. Następny przystanek to " Horaj ". Miejsce uhonorowania gen. Kustronia i jego żołnierzy. Teraz rolę przewodnika i lidera rajdu przejął pan Marek Buczko i za chwilę dość zwarty peleton pomknął do leśniczówki Zabiała. To królestwo pana Tadeusza Maksymowicza - nadleśniczego. W roli gospodarza wywiązywał się wzorowo. Uczestnicy mieli chwilę oddechu i zostali obsłużeni niezwykle sprawnie przez panie z GOK Stary Dzików. Na stołach pojawiły się tace ze smakołykami. Owoce, warzywa, mięsiwa, kartoflaki, czego tam nie było. Do tego woda gasząca pragnienie i kawa oraz herbata w zależności od upodobań. Też tam byłem. Krzątająca się wśród uczestników ( również uczestniczka rajdu ) szefowa GOK pani Agnieszka Szczybyło serdecznie mnie namawiała, jednak odmówiłem. Po pierwsze nie byłem rajdowcem, a po drugie , pewien mięsień nieco wystający i wypychający koszulę stanowił przyczynę do grzecznego podziękowania. Uczestnicy prowadzili w tym miejscu ożywione rozmowy, chcieli uzyskać jak najwięcej informacji. Nie chcąc burzyć dobrego humoru i nie epatować bolesną historią nie wspomniałem, że to także miejsce gdzie rozegrała się tragedia nastoletnich dziewczynek. Z racji smakowitej konsumpcji nie wspomniałem również , że w miejscu pięknych nowych budynków kiedyś znajdowała się tutaj stajnia parku konnego wraz z zapleczem. To taka ciekawostka już po zakończeniu rajdu. Teraz uczestnicy po krótkim odpoczynku wyruszyli w lasy leżące niedaleko Miłkowa. Wyjechałem nieco wcześniej i w cieniu ściany lasu oczekiwałem na " kolarzy " rozmyślając w jaki sposób w przysłowiowej pigułce przedstawić im historię miejsca po niezwykłej wsi. W międzyczasie pojawiło sie dwóch starszych panów na rowerach, którzy po dojechaniu do Placu Mateczki zaczęli się rozglądać na boki. Oczywiście podszedłem i zapytałem czego szukają? Odpowiedzieli , że cmentarza. Dowiedziałem się, że przyjechali z miejscowości Osuchy. To wieś leżąca w lasach niedaleko Puszczy Solskiej , dotkniętych ogromnym pożarem. To spory kawałek od Miłkowa. Stwierdzili ,że już raz tutaj byli i miejsce to ich zauroczyło. Podałem im kilka faktów z historii Miłkowa i byli zdumieni, że tak duża i piękna wieś całkowicie została wymazana z map. Postanowili poczekać na uczestników rajdu. Za chwilę pierwsze osoby juz zsiadały z rowerów i szukały nieco cienia, uciekając od rozgrzanego mocno asfaltu. Od pana Marka otrzymałem 5 minut czasu, by zainteresować zebranych uczestników rajdu tematami miłkowskimi. Wiec jak z karabinu leciały słowa o powstaniu wsi i jej magnackich założycielach - rodach Sieniawskich, Czartoryskich, Zamojskich oraz ostatnich , czyli Sapiehach i Witoldzie Czartoryskim. Króciutko o deportacji i na więcej już nie starczało czasu. Potem króciutko również o tym co się obecnie w Miłkowie dzieje. Przedstawiłem miejsca, które wkrótce zapewne spotkają sie z zainteresowaniem turystów. Cmentarz, cerkwisko, Krzyż Pokutny, słoneczny zegar na grobli Maślanki, miłkowska chata z przedmiotami charakterystycznymi dla tamtego okresu. Miejsce gdzie stała kaplica, szkoła, świetlica a po drugiej stronie Bechu fragment "Wajnerówki " - czyli przedwojennej kolejki wąskotorowej. Stojący w pobliżu pan nadleśniczy z błyskiem w oku ruchami głowy potwierdzał moje słowa. Wszak ścieżka, to dzieło Nadlesnictwa Oleszyce, wspomaganego przez gminę Stary Dzików i nasze Stowarzyszenie " Miłków Niezapomniana Wieś ".Jeszcze tylko jedno pytanie dotyczące sporego bloku skalnego leżącego niedaleko nowo otwartej wiaty. Sam wyryty na nim napis " Tu pamięć nigdy nie zginie ", wprowadza zwiedzających na nowo powstającą ścieżkę dydaktyczno - historyczną.
Kiedy skończyłem i uczestnicy zaczęli przygotowywać się do dalszego etapu rajdu, moi koledzy, z którymi realizujemy projekt sprawili mi ogromna niespodziankę. Mój serdeczny kolega Marek Buczko w "zmowie " z innymi kolegami pozytywnie mnie zaskoczyli. Mianowicie zaangażowali kilka pań ze znanego zespołu ludowego " Stokrotki " z Cewkowa, które wzmocnione głosami pana Staszka Goraja i pani Joli Doroty zaśpiewały mi chóralne sto lat z okazji rocznicy mych urodzin. Było i szczęścia i błogosławieństwa, a mnie nogi się lekko ugięły , tętno skoczyło do około 200, a serce kołatało się w klatce piersiowej .Po chwili do chórku dołączyli wszyscy uczestnicy rajdu. W moim ukochanym miłkowskim lesie daleko słychać było donośny piękny śpiew. Niezwykle się wzruszyłem. Dziękując serdecznie Wszystkim, wyjawiłem zebranym, że zrobili mi najpiękniejszy urodzinowy prezent. Nie wiem jaki efekt przyniosą moje słowa skierowane do rajdowców. Brzmiały mniej więcej tak - ja kocham to miejsce i Wam Wszystkim, życzę również tego byście pokochali go miłością równą mojej.
Za moment czas pożegnań. Kierownictwu rajdu przekazałem kilka broszur o Miłkowie. Ze słów pani Agnieszki Szczybyło dowiedziałem się , że cieszyły sie zainteresowaniem i szkoda, że było ich tak mało.
Grupa obok cmentarza cholerycznego , dawnej huty szkła oraz bunkra z ' linii Mołotowa " pomknęła na metę do Dzikowa. W miejscowym GOK posilali się kiełbaską i kaszanką z grila oraz wybornym bigosem. Było wspaniale. Wiem, chociaż tam nie byłem.
Bardzo serdecznie dziękuje organizatorom rajdu za możliwość krótkiego przekazu dotyczącego Miłkowa. Nic tylko przyklasnąć takim inicjatywom. Piękna integracyjna impreza. Oby więcej takich, zwłaszcza dla młodych ludzi.
Bardzo serdecznie dziękuję GOK Stary Dzików za piękne zdjęcia
Fotografie i skany
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.









Autor: Jan Cieplicki.
Źródło: przekazane archiwum postów z Facebooka.
Oryginalny post na Facebooku ↗
Data 22 czerwca 2026 r. wynika z nazwy pliku oraz odwołania w treści do wydarzeń poprzedniego dnia, 21 czerwca. Nagłówek dokumentu wskazuje 1 lipca.