Taki stary pożółkły papier…
dla nas dzisiaj bardzo cenna pamiątka, a dla ludzi w czasach tuż po odzyskaniu niepodległości to dokument wyjątkowej wagi. Z uwagi na okres po panowaniu Austriaków w dawnej Galicji, system sądowy nie był jeszcze gotowy do rozpatrywania podobnych spraw. Nic dziwnego, bo dopiero odzyskaliśmy długo oczekiwaną wolność po okresie zaborów. Zresztą, I wojna światowa dokonała szeregu zniszczeń na tym terenie i odbudowa Ojczyzny w obliczu zbliżającego się bolszewizmu nie była rzeczą prostą. Żyjący wówczas ludzie trzymali się pewnego etosu i kodeksu moralnego. Dla nich słowo dane, a już podpisane miało wielką wartość. Przykład takiej umowy spisanej w obecności świadków trafił na rzecz naszego Stowarzyszenia. Zanim kilka słów o dokumencie, to w tym miejscu pragnę w sposób szczególny podziękować kilku osobom. Chodzi mi tutaj o Mariusza Chochóła z Polic koło Szczecina - obecnego właściciela tego dokumentu oraz Zbigniewa Szydłowskiego i jego rodzinę za dostarczenie oryginału i przekazanie go naszemu Stowarzyszeniu. Wymieniona w umowie Maria Wakszyńska z domu Onyszko - to prababcia pana Mariusza. Z kolei pan Zbigniew Szydłowski to prawnuk Wojciecha Szydłowskiego - miłkowskiego kowala i stolarza. Początki powojennej historii tych rodzin Onyszków , Szydłowskich i Maślanków wiążą się z Przesącinem - miejscowością między Szczecinem a Policami, która dla wielu miłkowskich rodzin po powrocie z Besarabii stała się nowym miejscem do życia. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy. Stowarzyszenie zobowiązuje się do przekazania dokumentu do planowanego niewielkiego miłkowskiego muzeum.
Krótko mówiąc chodzi w tym spisanym w obecności świadków dokumencie o sprawy majątkowo - posagowe. Nie będziemy w szczegóły dokładnie wnikać, ze względu na jego obszerność. Warto natomiast zwrócić uwagę, że waluta o której mowa w dokumencie to jeszcze austrowęgierska korona. Ojciec zleca wykonanie swej woli swojemu synowi w przypadku gdy jego córka będzie wychodzić za mąż. Niby nic dziwnego, dzisiaj podobne sprawy również istnieją, ale czy kodeks moralno-etyczny w dalszym ciągu obowiązuje? Na to pytanie nie udzielę wypowiedzi.
Szanowni Państwo!!! Jeżeli w Waszych rodzinach istnieją podobne dokumenty to proszę kontaktujcie się z nami. Jeżeli nie chcecie podarować ich naszemu muzeum , to prześlijcie skany. Podchodzimy poważnie do tematu utworzenia w Miłkowie miejsca unikalnego i każda taka rzecz dla potomnych mieć będzie ważne znaczenie.
Panie Zbyszku, prosimy o kontakt poprzez rodzinę w Oleszycach. Wiemy, że jest pan pasjonatem historii Miłkowa i gorąco w to wierzymy, że w przyszłości nasza współpraca przyniesie obopólne korzyści.
Pozdrawiamy serdecznie Przesącin, Police i Szczecin.
Fotografie i skany
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.
Autor: Jan Cieplicki.
Źródło: materiały przekazane do archiwum strony.
