Poranna cisza
Wczesnym przedpołudniem wybrałem się do Miłkowa, by spragnionemu barwinkowi świeżo nasadzonemu na cmentarzu dostarczyć troszeczkę wody. Zastany widok nie napawał optymizmem. Nieco zwiędnięte liście wprost błagają o wilgoć. 30 litrów wody, które przywiozłem, to przysłowiowa kropla, która na moment tylko nieco zwilży wysuszoną ziemię. Wjeżdżając drogą do cmentarza już z daleka odnowione pomniki świecą jasnym blaskiem. Jednak sporo jeszcze kikutów wprost razi oczy poziomem degradacji. Odnowiony całkowicie cmentarz z jednej strony doda powagi miejscu spoczynku Miłkowian, a z drugiej wpisze się jako jeden z etapów przygotowywanej ścieżki. Jednak to jeszcze daleka droga do całkowitego jego uporządkowania. Moja przejażdżka ścieżką na moment wyhamowała. To za sprawą niezwykłego widoku. Gdy zbliżałem się w pobliże niewielkiego bobrowego żeremia oczom moim ukazał się niezwykły widok. W odległości około 50 - 60 metrów od tego miejsca wyłoniła się przepiękna sarna. Wysokie nogi, długa smukła szyja, sierść lekko zimowa- powoli zmieniająca się na letnią. Przez dłuższa chwilę patrzyliśmy na siebie. Ja zauroczony jej pięknem , ona zapewne pytająca - co ty tutaj człowieku robisz? Gdy delikatnym ruchem chciałem wyjąć telefon by zjawiskowej zwierzęcej piękności zrobić zdjęcie, ta jakby instynktownie oddaliła się w okoliczne zarośla. Gdyby jej walory przeistoczyć w postać kobiety, wówczas była by to istota - okaz niezwykłej urody. Szkoda, ze nie dane było mi uchwycić obrazem tego niecodziennego widoku. Z zadumy wybił mnie zegar pokazujący czas. Chwila refleksji. Tak jak dawniej gdy żyli tutaj w tym miejscu ludzie czas płynął. Nikt go nie mierzył zegarem słonecznym. Taka możliwość istnieje obecnie. Ludzi już tutaj nie ma. Tylko leniwie płynący Bech łączy te dwa światy. Ten , który już odszedł i ten , który biegnie, czy tego chcemy czy nie chcemy. Ponoć pojęcie czasu nie istnieje. To tylko abstrakcyjne odliczanie przemijających momentów życia. Pojawili się natomiast nowi goście, którzy zadomowili się na całego w pewnym fragmencie Bechu. To swawolne bobry. Urządzają tutaj życie po swojemu nie bacząc na to, że swą egzystencją wyrządzają wiele szkód leśnikom. Zdjęcie pokazuje efekty ich pracy w pobliżu grobli gdzie stał młyn Maślanki. Na wybudowanej miłkowskiej chacie pojawiła się już krata, która zabezpieczy zgromadzone już elementy wyposażenia typowego dla okresu przedwojennego. Następnie wybrałem się na plac gdzie stała leśniczówka Malacha. Rosnący w pewnej odległości od drogi szpaler kilku dorodnych dębów stanowił zapewne jej granicę od strony lasu. Wsłuchując się w ciszę i lekki poszum liści starałem się zadać pytania tym niemym świadkom historii. Czy pamiętacie co się tutaj działo w okresie miedzy 26 09 1939 a 22 06 1941? Czy, jako jeszcze nierozwinięte drzewa pamiętacie wieżyczki ze strzelcami? Czy, pamiętacie jak do piwnicy Malachowej wtrącano ludzi, którzy podpadli władzy ze wschodu? Czy, pamiętacie twarz politruka, który z okrucieństwem wprowadzał idee Sowietów? Wiele pytań i cisza. Jest to jednak cisza, która wrzeszczy. Oni tutaj byli, robili to o czym już teraz wiemy. Na koniec jeszcze wypad na nowy odcinek drogi od placu Kozickiego w stronę cerkwi. Rozglądając się powoli oczyma wyobraźni widziałem plac dziadków, na którym rosła dorodna grusza i wspaniała czereśnia , której owoce wspominał śp Jan Buczko i Maria Tereszko. Przy samej drodze rosła olbrzymia topola. To była nasza nawigacja w latach powojennych. Obecnie już i tego nie ma, chociaż pniaki po tych drzewach się spotyka. W pewnej chwili drogę zagrodziła złamana ostatnim wichrem olcha. Rośnie ich tutaj sporo. Większość to suche spróchniałe drzewa. Mogą stanowić zagrożenie dla ludzi w momencie, gdy wiatr przybiera na sile. To już robota dla pilarzy. Nie polecam póki co przejazdu tą drogą samochodem osobowym o niskim zawieszeniu. Wymaga ona jeszcze nieco uporządkowania. Jeżeli już to tylko samochodem terenowym. Martwi mnie wygląd okazałego dębu oddalonego od Placu Kozickiego ok. 60 m. To też świadek historii. Wiele trudnych zdarzeń oglądał. Niestety lata robią swoje. Zaczyna obumierać. Przykre to...
Fotografie i skany
Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.

