Artykuł · Miłkowskie historie

Prawda sama się nie obroni

Nagłe przyjście wiosny dodało nam animuszu do zapoczątkowania prac w Miłkowie. W dniu wczorajszym na cmentarz zawitała ekipa, która wykonała wykopy i przygotowała wylewki pod następne odnawiane pomniki. W sumie w ciągu kilku godzin prace zostały ukończone i jak zapewnił nas wykonawca finalizacja robót, czyli ustawienie 5 następnych pomników nastąpi zaraz po Wielkanocnych Świętach. Piszę nas, bowiem na cmentarz zawitał również pan Tadeusz Maksymowicz - znany Państwu Nadleśniczy. Obserwując pracę ekipy snuliśmy plany na przyszłość. Z perspektywy cmentarza doskonale widać Cerkwisko. Oczyszczone z chwastów i niepotrzebnych drzew jest dobrze widoczne z cmentarza. Wybraliśmy się na drugą stronę rzeczki po prowizorycznej kładce i za moment byliśmy już na cerkiewnym wzgórzu. Patrząc w kierunku cmentarza , w niewielkiej odległości, tuż za rzeczka widać pomniki. Od tej pory zwiedzający nie będą musieli okrężną drogą podążać w jedną lub druga stronę. Już wkrótce staraniem Nadleśnictwa w miejscu kładki pojawi się mostek z przepustem umożliwiający przejazd. Stojąc na cerkiewnym wzgórzu wspólnie snuliśmy plany w jaki sposób to miejsce zagospodarować, by z jednej strony kojarzyło się z dawnym religijnym kultem a z drugiej było ciekawym miejscem w planach zwiedzających. Jeżeli tylko konserwator zabytków nie zaneguje naszych planów to w miejscu dawnych murów pojawią się wyłożone łupanym kamieniem ścieżki . W miejscu dawnego ołtarza stanie krzyż z przedwojennymi ornamentami. Po dawnej budowli został tylko kawałek podmurówki, kilka cegieł, fragmenty blach z dachu i połamany krzyż. Nie wyrzucimy tych artefaktów. To symbol bolszewizmu w najgorszym wydaniu. Niech świadkowie historii - szczególnie młode pokolenia ocenią do czego prowadzą imperialistyczne zapędy i co po sobie zostawiają w sercach i rzeczywistości. Następna rzecz , która ucieszyła mnie , ale myślę że i także dawnych mieszkańców oraz ich potomków. Pan Nadleśniczy w ubiegłym roku obiecał, że środkami Nadleśnictwa udrążni drogę od Placu Kozickiego do Cerkwii. W dużej mierze obietnica pana Tadeusza została zmaterializowana. Dla niewtajemniczonych, gajówka Michała Kozickiego uważana jest za początek Miłkowa od strony Lebiedzi. Spory odcinek starej miłkowskiej drogi jest już oczyszczony z krzaków. Do miejsca po byłej Cerkwii będzie trudno dotrzeć ponieważ w pobliżu tkzw. dylowanki - czyli prowizorycznego przejazdu przez strumyk jest stosunkowo mokro / teren lekko bagnisty / Może kiedyś przy pozyskaniu pieniędzy wspólnymi środkami uda sie ten problem rozwiązać. Nie mniej jednak , my jako Stowarzyszenie zechcemy na początku Miłkowa postawić tablicę informacyjną z dawną mapą, a także informacjami o tym miejscu i mieszkającymi tam Miłkowianami. Jak sami wiecie na to trzeba środków i czasu. Z tego miejsca w imieniu Waszym i swoim osobiście składam panu Nadleśniczemu serdeczne podziękowania za dotrzymanie obietnicy. Także i gmina Stary Dzików dokłada swój wkład w realizację projektu. Jak poinformował mnie pan Marek Buczko - sekretarz gminy, trwają już prace przy renowacji starych skrzyń, typowych dla tego terenu , które już wkrótce zawitają do " miłkowskiej chałupy ". To nie wszystko, zawita tam stary obraz religijny typowy dla przedwojennej Galicji. Panie Marku na Pańskie ręce składamy serdeczne podziękowania.

To o czym teraz pisałem to rzeczy materialne, możliwe do obejrzenia gołym okiem. Znacznie poważniejsze zadanie czeka nas w kwestii przekazywania prawdy o Miłkowie, zwłaszcza młodemu pokoleniu. Tutaj też nie zasypiamy gruszek w popiele. Pragnę Szanownych Państwa poinformować, że już 26 marca o godz. 13 w budynku GOK w Starym Dzikowie organizujemy lekcję audiowizualną dla dzieci z klas VII i VIII . Pragniemy Im w sposób nie werbalny przedstawić historię wsi, która leżała tak blisko ich miejsca zamieszkania. Jednocześnie zapraszamy wszystkich, których ten temat interesuje. Sala dysponuje spora ilością miejsc.

Także w marcu otrzymaliśmy zaproszenie od jednej z jarosławskich szkól średnich by w ramach projektu poznać historię najbliższej okolicy. Z wielką przyjemnością wybieram się do młodzieży, bowiem to ona w najbliższym czasie zajmie nasze miejsca. Im więcej przekażemy im prawdy, tym nasze pragnienia o jej niezapomnieniu staną się bardziej realne. Niewykluczone, że te spotkania będą rejestrowane przez Nadleśnictwo Oleszyce i wzbogacą materiał dostępny na stronie powstającej ścieżki edukacyjno - turystycznej. Sam sobie zadaję pytanie. Czy ta wiedza jest obecna wśród ludności okolic Jarosławia i Lubaczowa? Tak i nie. Ja ze swojej strony wykorzystuję każdą nadarzającą się okazję by ze swym miłkowskim przekazem dotrzeć do jak największej liczby osób. Przykład dnia dzisiejszego. Stojąc w kolejce w sklepie spożywczym zainteresowałem 3 osoby. Na tyle moja krótka opowieść ich zaintrygowała, że poprosili mnie o broszury i napisany dla Miłkowian wiersz. Jedna z tych osób zadeklarowała ,że wspomoże nas wpłatą na konto i na pewno przyjedzie na mszę odpustową. Za chwilę sytuacja powtórzyła się w aptece. Kolejne 3 osoby zainteresował temat i także one wzbogaciły się o nasze materiały informacyjne. To dobitnie świadczy o tym ile jeszcze jest do zrobienia. Żeby tylko sił fizycznych wystarczyło!

PS W dniu jutrzejszym będę w Miłkowie ok. 14 . Jeżeli będzie ktoś chętny do wysłuchania opowieści o tym miejscu to serdecznie zapraszam. Jan Cieplicki

Fotografie i skany

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.

Prawda sama się nie obroni — fotografia 1
Prawda sama się nie obroni — fotografia 1

Autor: Jan Cieplicki.

Źródło: przekazane archiwum postów z Facebooka.

Oryginalny post na Facebooku ↗

← Wszystkie artykuły i posty
Dopasuj Otwórz oryginał ↗