Artykuł · Miłkowskie historie

Rodzina Cybulskich

Poprzednią opowieść zakończyliśmy momentem, w którym Sowieci zrealizowali swój niecny plan i w styczniu 1941 roku zaczęli wywozić ludność okolicznych miejscowości leżących w pobliżu granicy. Ten los dotknął również mieszkańców Miłkowa. Gehenna ludzi była już niejednokrotnie opisywana. Na podstawie relacji Uli Cybulskiej – Lech, której tę historię opowiedziała babcia Balbina, wyłania się obraz pożegnania z psem, który był jakby członkiem ich rodziny. Jak każdy leśnik Władysław posiadał psa. Jego i całej rodziny wiernym sługą był duży wilczur. W latach swojej świetności swoim szczekaniem potrafił zgasić lampę naftową. Był postrachem dla niemile widzianych gości, zwłaszcza nocą bo obie gajówki i ta przy drodze mołodyckiej i ta na Brylińskim w późniejszym okresie, były położone spory kawałek od Miłkowa. Niestety było to stworzenie już mocno wiekowe. Właściciele zdawali sobie sprawę z tego, że w takim stanie nie dowiozą go hen daleko w nieznane. Władysław dzięki dobrym ludziom zapewnił psu spokojny byt u znajomych w Jarosławiu. Rozstanie ze zwierzęciem, ale tak kochanym nie było łatwe. Pociekło wiele łez na widok zamglonych oczu przyjaciela i jego merdania starym wyliniałym ogonem. Po powrocie z Besarabii ów przyjaciel rodziny jeszcze ich poznał, ale był już na takim etapie psiego życia, że postanowiono go zostawić w Jarosławiu, by tam dokończył swego długiego żywota. W okropnych warunkach Ci biedni, niczemu winni ludzie, musieli wyjechać na tułaczkę w pobliże Akermańskich Stepów.

Zanim o pobycie rodziny Cybulskich na Besarabii, to wróćmy jeszcze na chwilę do lat końca I wojny światowej. Jak wiadomo w 1918 roku Balbinie i Władysławowi urodził się syn Stanisław. Przed trudnym wyborem stanął senior Cybulski. Czy być blisko żony i syna czy też śpieszyć Ojczyźnie na ratunek? Jak się domyślacie decyzja mogła być tylko jedna. Ojczyzna zdecydowanie, chociaż serce krwawiło na myśl o żonie w połogu z małym Stasiem. Były to lata gdzie Ukraińcy atakowali tereny aż za Sanem. Doświadczył tego Lubaczów, a w dalszej kolejności Lwów. Władysław jako człowiek umiejący posługiwać się bronią był cennym nabytkiem dla 14 Pułku Piechoty zrzeszającego mężczyzn ze wschodniej Galicji. Szczegółów Jego szlaku bojowego dokładnie nie znamy. Wiemy, że brał udział w Bitwie Warszawskiej. Z całego serca i wiernie służył Ojczyźnie, gdyż ta wynagrodziła Mu wojenny trud odznaczając Go Krzyżem Walecznych. W międzyczasie, podczas krótkiej przerwy w służbie wojennej sformalizowali swój uczuciowy związek z Balbiną Chmiel biorąc w 1920 roku ślub w Grodzisku Dolnym. Po zakończeniu wojny polsko – bolszewickiej Władysław zaczął pracę w miłkowskich lasach pełniąc funkcję gajowego, o czym już wcześniej wspominaliśmy. Trwało to aż do momentu wysiedlenia na Besarabię.

Z dostępnych źródeł wiemy, że Cybulscy jak większość rodzin poddana była regułom sowieckiego życia na obczyźnie. Nie obca jednak była im cecha niesienia pomocy ludziom w potrzebie. Pisał o tym również w swoich książkach Jan Kuca - po decyzji pozwalającej na powrót do Ojczyzny mieszkańcom wysiedlonych wsi trzeba było sporo się natrudzić by skompletować dokumenty potrzebne do wyjazdu, wielce przydatnym w tych sprawach okazał się Stanisław Cybulski z racji swego wykształcenia i umiejętności prowadzenia rozmów z aparatem sowieckiej władzy. Ich powrotna droga wiodła przez Lwów, Przemyśl i Jarosław, gdzie zostali zgromadzeni, by dalej podjąć decyzję co ze sobą począć. Wraz z rodziną mojego ojca i cioci Katarzyny Malach przybyli w maju 1946 roku do Oleszyc. Miłków jako taki przestał istnieć, został doszczętnie zniszczony, splądrowany i spalony.

Gorzkie łzy toczyły się po policzkach wymizerowanych, pozbawionych domów i majątku ludzi. Te dwie rodziny początkowo zostały zakwaterowane w budynku gdzie później była przychodnia lekarska. Życie tak wielkiej liczby osób na niewielkiej przestrzeni było niesłychanie trudne. W niedługim czasie Cybulscy przenieśli się do domu stojącego przy ul. Futorzańskiej. Mieszkali razem Władysław z żoną i synem Stanisławem. Senior rodu kontynuował pracę jako gajowy w oleszyckich lasach, w pobliżu Miłkowa, który w jego sercu zajmował poczesne miejsce i nie pozwalał na zabliźnianie wojennych ran.

W nowym miejscu zamieszkania Władysław nie zapomniał o swej przedwojennej pasji jaką było pszczelarstwo. Na wygospodarowanym kawałeczku przydomowego ogródka stało kilka uli wśród których majestatycznym krokiem przechadzał się dziadek Cybulski, bo tak go wówczas nazywaliśmy. Doskonale pamiętam Jego postać bo w owym czasie często przebywałem na ich placu. Osoba Władysława, którą zapamiętałem kojarzyła mi się z pewnym jakby dostojeństwem a nieodłącznym atrybutem jaką była dość sporych rozmiarów fajka idealnie pasowała do wyglądu inteligentnego człowieka. Twarz dziadka Władysława często była zafrasowana, jakby chciała powiedzieć - czemu jestem tutaj a nie w ukochanym Miłkowie? Dziadek i babcia Cybulscy byli bardzo empatycznymi ludźmi i z ich strony zawsze można było liczyć na przemiły stosunek do otoczenia. Władysław zmarł 07 06 1963, zaś małżonka Balbina 25 02 1980 roku. Spoczywają na miejscowym cmentarzu.

Stanisław, syn Władysława po wojnie i klęsce wrześniowej powrócił do Miłkowa. Mieszkał razem z rodzicami w gajówce na Brylińskim. Po powrocie z Besarabii został wysłany przez władze wojskowe na krótko do szkolenia pod kątem obronności. Było to prawdopodobnie w Bieczu koło Gorlic. Następnie zgodnie z pasją i zamiłowaniem zaczął pracę w Nadleśnictwie Oleszyce. W międzyczasie uzupełniał wykształcenie w Technikum Leśnym w Krasiczynie. Długi czas zajmował stanowisko kierownika biura. W owym czasie takie stanowisko znajdowało się w nomenklaturze leśnej. Jego obowiązki obejmowały koordynację prac administracyjnych, które nie były łatwe w stosunku do tego co mamy dziś, dzięki postępom nowoczesnych technik informatycznych. Jeżeli się nie mylimy to Stanisław chyba pełnił tę funkcję do momentu aż powstał nowy biurowiec przy ul. Zielonej. W momencie rozpoczęcia pracy funkcję Nadleśniczego w tym czasie sprawował inż. Stefan Róg / 1948 1967 / wspominany w książce Jana Kucy we fragmencie o demolowaniu miłkowskiej cerkwi. Później po tragicznie zmarłym nadleśniczym Stefanie, jego obowiązki przejął Jan Gilarski, a następnie Feliks Żaczek.

W międzyczasie Stanisław poślubił Stanisławę Bacewicz, urzędniczkę w GS Oleszyce. W 1950 roku na świecie pojawiła się Urszula pierworodna ich córka, po Uli urodziła się Teresa / 1952 / a później w 1955 syn Jan, już niestety świętej pamięci.

Rodzina Cybulskich cieszyła się szacunkiem zarówno w Miłkowie jak i w latach powojennych. Najdobitniej świadczy o tym fakt, że mieszkańcy Miłkowa bardzo chętnie powierzali im zaszczytną rolę rodziców chrzestnych. Między innymi Władysław był ojcem chrzestnym Zofii i Mieczysława Gancarzów, dzieci Marii Malach. Stanisław podczas chrztu towarzyszył w tej roli Pani Zofii Kaczanowskiej z rodziny Maślanków. Było to zaraz po powrocie z Besarabii kiedy zranieni wojną i wywózką ludzie szukali nowych gniazd do założenia rodziny. Moja skromna osoba również dostąpiła tego zaszczytu, mając ojca chrzestnego w osobie Stanisława. Z pewnością ostatnie lata życie Stanisław wraz z żona spędzili w leśniczówce będącej siedzibą Futorzańskich lasów. Praca leśniczego była ukoronowaniem Jego zamiłowań i tradycji rodzinnych. Tam też doczekali spokojnej emerytury i z tego miejsca nastąpił Ich pochówek na oleszyckim cmentarzu gdzie spoczęli obok rodziców Balbiny i Stanisława. Leśniczy Cybulski zmarł 17 10 1992 roku a małżonka Stanisława sześć lat później tj. 18 10 1998 roku. W naszej pamięci zachowujemy ich godną służbę Ojczyźnie w charakterze pracowników gospodarujących dobrem narodowym czyli powierzonym im lasom.

Fotografie i skany

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć. Przycisk 1:1 pokazuje pełny rozmiar.

Rodzina Cybulskich — fotografia 1
Rodzina Cybulskich — fotografia 1
Balbina, Władysław i Stanisław Cybulscy. Zdjęcie z sypialni Stanisława Cybulskiego
Balbina, Władysław i Stanisław Cybulscy. Zdjęcie z sypialni Stanisława Cybulskiego
Chrzest święty Zofii i Jana Bogdana Maślanków. Oleszyce 1947. W centrum zdjęcia z instrumentem muzycznym - Stanisław Cybulski chrzestny Zosi
Chrzest święty Zofii i Jana Bogdana Maślanków. Oleszyce 1947. W centrum zdjęcia z instrumentem muzycznym - Stanisław Cybulski chrzestny Zosi
Stanisław Cybulski przy budowanym kościele w Futorach
Stanisław Cybulski przy budowanym kościele w Futorach

Autor: Jan Cieplicki.

Źródło: materiały przekazane do archiwum strony.

← Wszystkie artykuły i posty
Dopasuj Otwórz oryginał ↗